Filipiny nie są jednym kierunkiem wakacyjnym
To pierwsza rzecz, którą warto zrozumieć. Lecąc na Malediwy, możemy wybrać wyspę i praktycznie od początku do końca podporządkować podróż jednemu resortowi. Filipiny działają inaczej. Nazwa kraju obejmuje miejsca oferujące zupełnie różny charakter wakacji.
Palawan może oznaczać spektakularne wapienne wyspy, laguny, snorkeling i eksplorowanie archipelagu. Amanpulo daje doświadczenie prywatnej wyspy, w którym sam resort staje się jednym z głównych powodów podróży. Siargao żyje zupełnie innym rytmem – bardziej aktywnym, surfingowym i związanym z odkrywaniem wyspy. Boracay oferuje jeszcze inny model wakacji, a Panglao może być częścią podróży łączącej plażę z poznawaniem Bohol.
Dlatego pytanie „jaka wyspa na Filipinach jest najlepsza?” niewiele nam mówi. Najpierw potrzebujemy wiedzieć, co chcą Państwo na tej wyspie robić.
Trzy sposoby na pierwszą podróż po Filipinach
W praktyce widzimy trzy podstawowe modele podróży. Każdy z nich może być znakomity, ale odpowiada innemu Gościowi.
Pierwszy to jeden hotel i jeden region. Przylatujemy na Filipiny przede wszystkim po wypoczynek, wybieramy właściwe miejsce i nie próbujemy podczas jednego wyjazdu zobaczyć całego archipelagu.
Drugi model to połączenie dwóch miejsc. To rozwiązanie szczególnie lubimy w podróżach premium, ponieważ pozwala poczuć różnorodność Filipin, a jednocześnie nie zamienia wakacji w serię kolejnych transferów. Przykładem może być połączenie El Nido Pangulasian Island z Amanpulo.
Trzecia możliwość to island hopping – pełniejsza podróż po archipelagu, podczas której zmieniamy wyspy, krajobrazy i charakter kolejnych etapów. Wtedy sama logistyka staje się jednym z najważniejszych elementów projektu.
Żaden z tych modeli nie jest bardziej ambitny czy „lepszy”. Najlepszy jest ten, który pasuje do sposobu, w jaki chcemy podróżować.
Jeden hotel – kiedy Filipiny mają być przede wszystkim wypoczynkiem
Nie każdy Gość lecący na Filipiny chce co trzy dni pakować walizkę. I nie musi.
Jeżeli głównym celem jest odpoczynek w bardzo dobrym hotelu, korzystanie z plaży, morza, sportów wodnych i kilku lokalnych aktywności, wybór jednego miejsca może być najbardziej luksusowym rozwiązaniem właśnie dlatego, że nie wymaga ciągłego przemieszczania się.
W takim scenariuszu niezwykle ważny staje się jednak wybór właściwego hotelu, ponieważ to on w dużej mierze zdefiniuje charakter całej podróży.
Amanpulo traktujemy jako najwyższy segment naszej filipińskiej selekcji. To doświadczenie prywatnej wyspy i resort, który może być samodzielnym celem podróży. Nie wybieramy go dlatego, że chcemy mieć wygodną bazę do codziennego zwiedzania kolejnych miejsc. Jedziemy tam właśnie po to, żeby przez kilka dni pozostać na Pamalican.
El Nido Pangulasian Island działa inaczej. Nadal mamy doświadczenie prywatnej wyspy i bardzo wysoki poziom hotelu, ale otoczenie archipelagu El Nido staje się integralną częścią pobytu. Laguny, wyspy, snorkeling i eksplorowanie okolicy są tutaj równie ważne jak sam resort.
Na Siargao zupełnie inny rytm proponuje Nay Palad Hideaway. W tym przypadku hotel staje się bramą do doświadczeń całej wyspy i laguny, a nie zamkniętym światem, z którego nie mamy powodu wychodzić.
Już te trzy przykłady pokazują, dlaczego na Filipinach pięć gwiazdek nie mówi nam jeszcze, jakie wakacje otrzymamy.
Dwa miejsca – nasz ulubiony kompromis przy pierwszej podróży
Dla wielu naszych Gości właśnie ten model jest najbardziej interesujący. Pozwala zobaczyć dwie różne odsłony Filipin bez budowania skomplikowanego island hoppingu.
Bardzo dobrym przykładem jest Pangulasian + Amanpulo.
Na Pangulasian duża część wartości podróży znajduje się poza samym pokojem. Jesteśmy w jednym z najbardziej spektakularnych archipelagów Azji, możemy eksplorować okolice El Nido, pływać pomiędzy wyspami, snorkelować i obserwować krajobraz, dla którego w ogóle przylecieliśmy na Palawan.
Amanpulo zmienia później rytm. Nie musimy każdego dnia planować kolejnej wyprawy. Prywatna wyspa i sam resort przejmują rolę głównego doświadczenia.
W jednej podróży otrzymujemy więc dwa różne sposoby rozumienia luksusu. Najpierw luksusem jest dostęp do niezwykłego miejsca i możliwość jego odkrywania. Później – prywatność, spokój i możliwość pozostania dokładnie tam, gdzie jesteśmy.
To dla nas znacznie ciekawsze niż połączenie dwóch hoteli tylko dlatego, że oba wyglądają dobrze na zdjęciach.
Island hopping – kiedy Filipiny stają się właściwą podróżą po archipelagu
Jeżeli chcemy rzeczywiście poznać różnorodność Filipin, island hopping zaczyna mieć ogromny sens. Nie chodzi przy tym o codzienne przepływanie łodzią pomiędzy małymi wysepkami, lecz o świadome połączenie kilku regionów podczas jednej dłuższej podróży.
Palawan, Boracay, Siargao czy Bohol nie są zamiennikami. Każde z tych miejsc może pełnić inną funkcję.
Na Palawanie możemy skupić się na krajobrazie, lagunach i morzu. Boracay może dać bardziej klasyczne wakacje przy jednej z najbardziej znanych plaż kraju, z większą ilością życia poza samym hotelem. Siargao to zupełnie inny świat – surfing, natura i aktywne poznawanie wyspy. Panglao daje z kolei możliwość połączenia pobytu plażowego z Bohol i jego atrakcjami.
Dobrze zaprojektowany island hopping nie polega więc na dodawaniu kolejnych wysp. Każda kolejna powinna zmieniać coś w podróży.
Jeżeli trzy wyspy mają zaoferować trzy bardzo podobne pobyty plażowe, wolimy dwie i więcej czasu w każdej z nich.
Na Filipinach logistyka jest częścią produktu
To jedna z najważniejszych różnic pomiędzy Filipinami a kierunkami, które można zaplanować patrząc głównie na odległości na mapie.
Główne międzynarodowe punkty wejścia to Manila, Clark i Cebu. Później bardzo często potrzebujemy kolejnego lotu krajowego, transferu drogowego, łodzi albo kombinacji kilku środków transportu.
I tutaj bardzo łatwo stworzyć program, który na papierze wygląda znakomicie, a w rzeczywistości jest nerwowy.
Jeżeli samolot międzynarodowy przylatuje po południu lub wieczorem, a ostatni odpowiedni lot krajowy na wyspę odlatuje wcześniej, nie próbujemy na siłę łączyć wszystkiego tego samego dnia. W naszych programach standardowo zakładamy wtedy nocleg techniczny i poranny lot krajowy następnego dnia.
Może się wydawać, że „tracimy noc”. My patrzymy na to odwrotnie. Chronimy właściwą podróż przed opóźnieniem pierwszego lotu, utratą połączenia, nerwowym transferem i koniecznością improwizowania całego dalszego programu.
Luksusowa logistyka nie polega na tym, aby program wyglądał maksymalnie efektywnie w Excelu. Ma działać również wtedy, kiedy samolot przyleci czterdzieści minut później.