Nay Palad Hideaway – tylko 10 willi
Skala hotelu jest jednym z jego największych atutów.
Nay Palad ma obecnie zaledwie 10 willi: jedną Perlah Villa, jedną Coral Villa, cztery Ocean View Villas i cztery Garden View Villas. Nie mamy więc do czynienia z dużym tropikalnym resortem, w którym kilkaset osób korzysta równocześnie z tej samej infrastruktury.
Ta kameralność ma znaczenie nie tylko dla prywatności.
Pozwala też prowadzić hotel w znacznie bardziej elastyczny sposób. Dzień nie musi być podporządkowany rozkładowi animacji, godzinom wycieczek czy sztywnemu rytmowi restauracji.
Gość może mieć poczucie, że pobyt jest budowany wokół niego, a nie że musi dopasować się do hotelowego programu.
Barefoot luxury – ale tym razem to określenie ma sens
„Barefoot luxury” stało się jednym z najczęściej nadużywanych określeń w hotelarstwie.
W Nay Palad rzeczywiście dobrze opisuje jednak filozofię pobytu.
Nie chodzi o marmurowe lobby, formalną obsługę ani demonstrowanie luksusu poprzez monumentalność. Przestrzenie są otwarte, architektura organiczna, a życie hotelowe bardzo mocno związane z naturą i klimatem Siargao.
Możemy rano wypłynąć na wodę, wrócić w mokrym stroju, zjeść późny lunch, po południu pójść na masaż, a wieczorem kolacja może odbyć się w zupełnie innym miejscu niż poprzedniego dnia.
To luksus mniej ceremonialny, a bardziej osobisty.
All inclusive, które działa inaczej niż w klasycznym resorcie
To kolejna rzecz, która wyróżnia Nay Palad.
Hotel otwarcie buduje swój model wokół idei pobytu „bez portfela”: wyżywienie, napoje, masaże, aktywności i organizowane przygody są częścią szerokiej formuły all inclusive. Aktualna komunikacja hotelu mówi wręcz o możliwości korzystania z pobytu bez podpisywania kolejnych rachunków za każde doświadczenie.
Dla nas jest to znacznie ciekawsze niż klasyczne rozumienie all inclusive jako trzech posiłków, minibarów i wybranych alkoholi.
Tutaj formuła ma uwolnić Gościa od podejmowania drobnych decyzji finansowych podczas pobytu. Chcemy popłynąć na wyspę? Organizujemy łódź. Mamy ochotę na masaż? Umawiamy masaż. Chcemy spróbować surfingu? Hotel może przygotować tę aktywność.
Przy konkretnej rezerwacji zawsze sprawdzamy oczywiście aktualny zakres świadczeń i ewentualne wyjątki, ale sama filozofia produktu jest bardzo charakterystyczna.
Sporty wodne nie są tutaj dekoracją
W wielu luksusowych resortach lista sportów wodnych dobrze wygląda w prezentacji, ale w praktyce większość Gości korzysta z dwóch kajaków stojących obok plaży.
W Nay Palad aktywności wodne są znacznie mocniej wpisane w sposób poznawania miejsca.
Obecna oferta obejmuje między innymi snorkeling, żeglowanie, kayaking, SUP, narty wodne, kneeboarding, wakeboarding, skimboarding, diving, deep-sea fishing oraz wyprawy łodzią. Surfing organizowany jest również z instruktorami TropicSurf i może być dopasowany do poziomu Gościa.
To bardzo ważne, jeśli porównujemy Nay Palad z innymi hotelami na Filipinach.
Nie wybieramy go tylko dla pokoju, basenu i plaży.
Wybieramy cały zestaw możliwości, który hotel otwiera przed nami poza pokojem.
Mangrowce zamiast kolejnego beach clubu
Jednym z najciekawszych przykładów jest możliwość wypłynięcia SUP-em lub kajakiem w stronę lasów mangrowych. Hotel prezentuje właśnie mangrowce jako jedno z charakterystycznych doświadczeń dostępnych bezpośrednio z jego otoczenia.
To dobrze pokazuje, czym Siargao różni się od klasycznej prywatnej wyspy.
Nie wszystko musi wyglądać jak idealna pocztówka z białym piaskiem.
Czasami większą wartością jest możliwość wejścia w krajobraz, który rzeczywiście należy do tego miejsca.
A jak wygląda plaża przy Nay Palad?
To pytanie zadalibyśmy przed rezerwacją, szczególnie jeśli Gość jest bardzo „plażowy”.
Nie sprzedawalibyśmy Nay Palad jako odpowiedzi na pytanie: „Gdzie znajdę najbardziej klasyczną plażę resortową na Filipinach?”. To nie jest główny powód, dla którego cenimy ten hotel.
Siargao ma zróżnicowane wybrzeże, a doświadczenie wody zależy od konkretnego miejsca, pływów i warunków. W dodatku hotel zachęca do wypływania poza swój bezpośredni fragment wybrzeża – na sąsiednie wyspy, sandbary i plaże, do których docieramy łodzią.
Dlatego Gościowi, który chce codziennie wejść rano z leżaka do idealnie spokojnego morza i spędzić cały dzień przed resortem, pokazalibyśmy również inne opcje.
Natomiast osobie, która mówi: „plaża ma być częścią podróży, ale nie jedyną jej treścią”, Siargao może dać znacznie więcej.
Island hopping – tutaj wyjazd z hotelu nie oznacza rezygnacji z luksusu
To właśnie Nay Palad robi szczególnie dobrze.
Możemy wypłynąć na sąsiednie wysepki, zatrzymać się na snorkeling, zorganizować lunch lub piknik na plaży i kontynuować podróż dalej. Hotel wykorzystuje własne łodzie z załogą do tworzenia takich dni wokół potrzeb Gości.
I tutaj pojawia się ważna różnica względem klasycznego island hoppingu.
Nie przeprowadzamy się co drugi dzień z walizkami.
Mamy jedną bardzo dobrą bazę i poznajemy otoczenie z niej.
Dla części naszych Gości będzie to wręcz idealny kompromis pomiędzy jednym hotelem a pełną podróżą po wielu filipińskich wyspach.
Jeepney – nawet transport może stać się częścią doświadczenia
Filipiński jeepney jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów lokalnego krajobrazu. Nay Palad wykorzystuje własną wersję tego pojazdu do eksplorowania Siargao i właśnie takie drobiazgi dobrze pokazują sposób myślenia hotelu.
Nie chodzi wyłącznie o dowiezienie Gościa z punktu A do B.
Chodzi o to, żeby nawet sam przejazd stał się częścią dnia.
To drobna różnica, ale właśnie z takich elementów powstaje doświadczenie, które później pamiętamy.
Kuchnia – all inclusive bez poczucia bufetu
Formuła all inclusive może wywoływać skojarzenie z dużym resortem i bufetem działającym według sztywnego harmonogramu.
Tutaj jest odwrotnie.
Hotel bazuje między innymi na koncepcji farm-to-plate i sea-to-plate, korzystając z własnych upraw oraz lokalnych połowów. Wieczorne posiłki mogą przyjmować bardziej fine-diningową formę, a kolacje organizowane są w różnych częściach resortu – na plaży, wśród mangrowców czy w bardziej prywatnych przestrzeniach.
To kolejny element filozofii „nie musimy codziennie robić tego samego”.
Nawet jeżeli przez tydzień nie zmieniamy hotelu, nie oznacza to tygodnia identycznych dni.
Czy Nay Palad jest dla rodzin?
Tak, i to może być bardzo interesująca propozycja.
Nie dlatego, że znajdziemy tutaj ogromny kids club, park wodny czy resortową infrastrukturę dla setek dzieci. Atutem jest coś innego: możliwość przeżywania większości aktywności razem.
Rodzina może płynąć łodzią, eksplorować wyspy, spacerować, snorkelować, korzystać z mangrowców czy poznawać Siargao. Sam hotel również komunikacyjnie bardzo mocno stawia na wielopokoleniowe doświadczenia i aktywności osadzone w naturze.
Dodatkowym argumentem jest konstrukcja części willi. Garden View i Ocean View Villas mają dodatkową sypialnię na piętrze, a większe Coral i Perlah pozwalają wygodnie zakwaterować większą rodzinę.
Dla właściwej rodziny może to być znacznie ciekawsze niż kolejny resort z rozbudowanym programem animacji.
A dla pary?
Równie dobrze.
Ale znowu: dla określonej pary.
Jeżeli chcemy przez tydzień odciąć się od świata w całkowicie prywatnej willi na prywatnej wyspie, być może wybierzemy Amanpulo.
Jeżeli natomiast lubimy rano coś przeżyć, w ciągu dnia odkrywać wyspę, a wieczorem wrócić do kameralnego hotelu, Nay Palad może być bardziej interesujący.
Romantyczny wyjazd nie musi przecież oznaczać siedmiu dni nicnierobienia.
Dla części par najcenniejsze wspomnienia powstają właśnie wtedy, kiedy razem próbują czegoś po raz pierwszy.
Kiedy jechać na Siargao?
Siargao ma własny rytm pogodowy i nie powinniśmy automatycznie przenosić tutaj sezonowości znanej z innych części Filipin.
Dla większości podróżników bardzo atrakcyjny jest okres mniej więcej od marca do maja, kiedy częściej pojawiają się spokojniejsze warunki na morzu i dobre możliwości island hoppingu, snorkelingu czy nauki surfingu. Najbardziej znany sezon silniejszych fal przypada natomiast zwykle na późniejsze miesiące roku, szczególnie okolice września–listopada. Zima, zwłaszcza grudzień–luty, może być wyraźnie bardziej deszczowa.
Nie sprowadzalibyśmy jednak terminu wyłącznie do pytania o opady.
Surfer szukający mocniejszych fal może świadomie wybrać zupełnie inny okres niż rodzina planująca island hopping i spokojne aktywności na wodzie.
Najpierw ustalamy więc, po co lecimy na Siargao.
Dopiero potem wybieramy miesiąc.
Siargao pod koniec marca i na początku kwietnia
To termin, który szczególnie lubimy analizować dla Gości szukających aktywnej tropikalnej podróży. Wiosna przypada na okres, kiedy warunki są zwykle korzystniejsze do eksplorowania wyspy i morza, a fale nie muszą być tak wymagające jak w szczycie sezonu surfingowego. Oficjalne materiały turystyczne Filipin wskazują marzec–maj jako bardzo dobry okres na island hopping i spokojniejsze aktywności wodne.
Nie oznacza to gwarancji bezchmurnego tygodnia.
Jesteśmy na tropikalnej wyspie wystawionej na wpływ Pacyfiku. Pogoda pozostaje elementem natury, a nie hotelowej specyfikacji.
Nay Palad czy Amanpulo?
To chyba najłatwiejsze porównanie do źle postawionego pytania.
Jeżeli patrzymy wyłącznie na kategorię cenową i luksusowe wakacje na Filipinach, oba hotele mogą pojawić się na jednej liście.
Ale odpowiadają na inne potrzeby.
Amanpulo: jedziemy na wyspę, aby na niej zostać.
Nay Palad: jedziemy do hotelu, aby dzięki niemu lepiej przeżyć Siargao.
Amanpulo jest bardziej klasycznym doświadczeniem prywatnej tropikalnej wyspy w segmencie 5* deluxe.
Nay Palad jest bardziej nieformalny, aktywny i związany z miejscem.
Nie wybieralibyśmy jednego jako tańszej czy droższej wersji drugiego.
Nay Palad czy Pangulasian?
Tutaj podobieństwo jest większe, ponieważ oba hotele wykorzystują swoje otoczenie jako ważną część pobytu.
Pangulasian daje nam jednak dostęp do spektakularnego morskiego krajobrazu Bacuit Bay. Dni bardzo naturalnie krążą wokół łodzi, lagun, skalistych wysp i snorkelingu.
Nay Palad daje bardziej zróżnicowane doświadczenie samej wyspy: surfing, mangrowce, lokalne drogi, island hopping, aktywności na wodzie i bardziej „żywe” otoczenie Siargao.
Pangulasian zachwyca krajobrazem.
Siargao może mocniej wciągnąć nas w rytm miejsca.
Czy warto lecieć tak daleko tylko do Nay Palad?
Tak – dla właściwego Gościa.
Nie rekomendowalibyśmy jednak hotelu wyłącznie dlatego, że jest wyjątkowy.
Jeżeli nie interesuje nas surfing, natura, wyprawy łodzią, aktywności wodne ani poznawanie Siargao, część największej wartości Nay Palad pozostanie niewykorzystana.
To resort, za który płacimy nie tylko po to, żeby spać w pięknej willi.
Płacimy również za możliwość powiedzenia rano: „Co robimy dzisiaj?” – i za zespół, który potrafi zamienić odpowiedź w cały dzień.
Jeżeli właśnie tak lubimy podróżować, wtedy Siargao przestaje być trudnym dodatkiem do programu.
Staje się jednym z głównych powodów podróży.
Ile nocy zaplanować?
Nay Palad nie jest miejscem, które dokładamy na trzy noce tylko dlatego, że chcemy zobaczyć kolejny hotel.
Sama podróż na Siargao wymaga czasu, a najważniejsze doświadczenia są rozłożone pomiędzy hotel, wodę i całą wyspę. Potrzebujemy więc odpowiedniej liczby dni, aby nie próbować każdego ranka „zaliczyć” następnej aktywności.
Wolelibyśmy dłuższy pobyt i dzień bez żadnego planu niż krótki program, w którym od rana do wieczora próbujemy wykorzystać wszystko, co znajduje się w cenie.
All inclusive nie oznacza, że musimy wykorzystać każdą możliwość.
Luksusem jest również możliwość powiedzenia: dzisiaj zostajemy przy basenie.
Czy Siargao warto łączyć z innym miejscem?
Tak – i właśnie wtedy można zbudować bardzo ciekawą pierwszą podróż po Filipinach.
Siargao świetnie kontrastuje z pobytem bardziej resortowym. Możemy najpierw spędzić kilka aktywnych dni w Nay Palad, a później przenieść się do miejsca, w którym rytm zdecydowanie zwalnia.
Albo odwrotnie – najpierw odpocząć, a później zakończyć podróż bardziej aktywnie.
Nie łączylibyśmy jednak Siargao z inną wyspą tylko dlatego, że „skoro już jesteśmy na Filipinach, warto zobaczyć więcej”.
Drugie miejsce powinno zmieniać charakter podróży.
Inaczej dokładamy logistykę bez dokładania wartości.