Pierwsze zaskoczenie: safari zaczyna się jeszcze przed game drive’em
W klasycznym hotelu momentem rozpoczęcia pobytu jest wejście do lobby. Na safari granica jest znacznie mniej wyraźna. Często już lot niewielkim bush plane jest częścią doświadczenia. Pod nami przesuwają się ogromne przestrzenie Kenii. Samolot zaczyna schodzić coraz niżej, aż zamiast dużego lotniska pojawia się pas ziemi pośrodku krajobrazu. To airstrip.
Po wylądowaniu nie czeka terminal ani taśma bagażowa. Czeka samochód z campu i przewodnik. Walizki trafiają do samochodu i bardzo często pierwszy transfer do lodge staje się pierwszym game drive’em. Jeżeli po drodze pojawią się słonie, żyrafy czy lwy, nie przejeżdżamy obok nich tylko dlatego, że formalnie jeszcze nie rozpoczęło się safari. Afryka nie czeka na check-in.
Jak wygląda pierwszy dzień w campie?
Po przyjeździe poznajemy camp i jego zasady. To ważniejsze niż standardowa prezentacja hotelowych udogodnień. Personel wyjaśnia, jak poruszać się po terenie, kiedy potrzebna jest eskorta, jak wygląda organizacja game drive’ów, o której rozpoczyna się kolejny wyjazd, gdzie odbywają się posiłki oraz jak skontaktować się z personelem w nocy.
Później przychodzi czas na namiot, suite lub willę. I tu wielu Gości przeżywa kolejne zaskoczenie. Tented camp nie musi mieć wiele wspólnego z naszym wyobrażeniem o namiocie. Pełnowymiarowe łóżko, łazienka, prysznic, taras, wygodne meble, czasami prywatny basen – standard najlepszych campów potrafi być bardzo wysoki.
Jednocześnie nadal wiemy, gdzie jesteśmy. Słyszymy ptaki, wiatr, czasami odgłosy zwierząt. Wieczorem krajobraz staje się niemal całkowicie ciemny. To nie jest hotel postawiony obok Afryki. Najlepsze campy pozwalają mieć poczucie, że mieszkamy wewnątrz niej.
O której wstaje się na safari?
Wcześnie. Poranny game drive często rozpoczyna się około wschodu słońca, a pobudka może nastąpić jeszcze przed nim. Nie jest to przypadek. Wczesnym rankiem temperatura jest niższa, światło znakomite, a część zwierząt bardziej aktywna niż podczas gorących godzin w środku dnia.
W wielu campach dzień zaczyna się od kawy, herbaty i niewielkiej przekąski. Pełne śniadanie zjemy później. I choć pierwszego dnia pobudka przed świtem może brzmieć jak poświęcenie, po kilku dniach rytm zaczyna wydawać się całkowicie naturalny. Na safari przestajemy dopasowywać dzień do zegarka. Zaczynamy dopasowywać go do przyrody.
Jak wygląda morning game drive?
Wsiadamy do samochodu z przewodnikiem i ruszamy. I tutaj warto od razu wyjaśnić jedną rzecz: game drive nie polega na jeżdżeniu od zwierzęcia do zwierzęcia według listy. Nie istnieje trasa: 8:05 żyrafa, 8:20 lew, 8:45 słoń.
Przewodnik obserwuje ślady, zachowanie innych zwierząt, słucha odgłosów, komunikuje się z innymi przewodnikami i wykorzystuje własną znajomość terenu. Czasami przez kilkadziesiąt minut niewiele się dzieje. A później nagle pojawia się sytuacja, której nie dało się zaplanować. To właśnie nieprzewidywalność odróżnia safari od większości innych doświadczeń podróżniczych.
Czy zawsze zobaczymy lwy?
Nie. I żadna uczciwa osoba nie powinna tego zagwarantować. Możemy wybrać region o bardzo dużej koncentracji zwierząt. Możemy mieć doskonałego przewodnika. Możemy wyjechać o właściwej porze. Ale zwierzęta są dzikie. Nie uczestniczą w przedstawieniu.
Paradoksalnie właśnie dlatego spotkanie z nimi ma taką wartość. Kiedy po dłuższym poszukiwaniu przewodnik zauważy lamparta ukrytego na drzewie, emocje są zupełnie inne niż podczas oglądania zwierzęcia, o którym od początku wiedzieliśmy, gdzie będzie. Na safari niczego nie zamawiamy. Możemy jedynie stworzyć możliwie najlepsze warunki, aby przyroda nas zaskoczyła.
Jak długo trwa game drive?
Nie ma jednej odpowiedzi. Klasyczny poranny lub popołudniowy wyjazd może trwać kilka godzin. Możliwe są również full-day game drives, podczas których pozostajemy w terenie przez większą część dnia i zabieramy ze sobą posiłek.
Duże znaczenie ma lokalizacja campu. Jeżeli camp znajduje się daleko od obszaru, który chcemy eksplorować, część dnia tracimy na sam dojazd. Jeżeli mieszkamy w odpowiednim miejscu, safari zaczyna się praktycznie po opuszczeniu campu. To jeden z powodów, dla których przy wyborze zakwaterowania na safari lokalizacja może być ważniejsza niż wygląd pokoju.
Prywatny samochód czy wspólny game drive?
To jedna z decyzji, która realnie zmienia doświadczenie. W wielu campach standardem jest samochód dzielony z innymi Gośćmi i może to działać bardzo dobrze. Prywatny samochód daje jednak zupełnie inną swobodę.
Jeżeli chcemy spędzić godzinę obserwując rodzinę słoni – zostajemy. Jeżeli fotograf czeka na odpowiednie światło – nie musi pytać pozostałych pasażerów o zgodę. Jeżeli dzieci są zmęczone – wracamy. Jeżeli poprzedniego dnia wstawaliśmy przed świtem i następnego chcemy rozpocząć później – możemy odpowiednio ustalić plan z przewodnikiem.
Prywatny samochód kupuje nam nie tyle większy komfort, ile kontrolę nad własnym czasem. W podróżach szytych na miarę jest to dla nas jeden z najważniejszych elementów safari.
Co dzieje się ze zwierzętami, kiedy pojawia się kilka samochodów?
To zależy między innymi od miejsca. W najbardziej popularnych częściach rezerwatów wyjątkowa obserwacja może przyciągnąć wiele pojazdów. Dobry przewodnik nie tylko potrafi znaleźć zwierzę. Powinien również umieć ocenić sytuację i zachować się odpowiedzialnie.
W prywatnych conservancies mogą obowiązywać bardziej restrykcyjne zasady dotyczące liczby samochodów przy jednym sightingu. I właśnie tutaj zaczynamy dostrzegać, że jakość safari zależy od znacznie większej liczby elementów niż standard lodge. Piękny pokój nie zrekompensuje źle prowadzonego game drive’u.
Czy samochody mogą zjeżdżać z drogi?
To zależy od zasad konkretnego parku, rezerwatu lub conservancy. W części chronionych obszarów ruch pojazdów jest ograniczony do wyznaczonych dróg. W niektórych prywatnych conservancies zasady mogą pozwalać na większą elastyczność, w tym off-road driving w określonych sytuacjach.
To może mieć ogromne znaczenie, ponieważ zwierzę nie musi przecież znajdować się przy drodze. Nie oznacza to jednak, że jazda off-road jest zawsze lepsza. Ograniczenia służą również ochronie ekosystemu. Dlatego przy projektowaniu safari patrzymy na zasady konkretnego miejsca, a nie tylko jego nazwę.
Śniadanie w campie czy w buszu?
Po porannym game drivie możemy wrócić do campu. Ale nie zawsze. Jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń jest bush breakfast. Samochód zatrzymuje się w wybranym miejscu, a na Gości czeka przygotowane śniadanie.
Nie jest to atrakcja potrzebna każdego dnia. Ale dobrze zorganizowane śniadanie pośrodku krajobrazu pokazuje coś bardzo charakterystycznego dla najlepszych safari: camp nie jest jedynym miejscem, w którym odbywa się pobyt. Busz staje się restauracją, salonem i miejscem spotkań.