Wybrzeże Karaibskie czy cała Kolumbia?
Do Kolumbii polecamy polecieć na dwa tygodnie, by przemierzać skrajnie różne regiony. Choć kraj jest mniejszy od Brazylii czy Argentyny, zachwyca niezwykłą różnorodnością krajobrazów, kultur i doświadczeń. Można jednak obrać zupełnie inną perspektywę – polecieć do Cartageny, odkrywać karaibskie wybrzeże, wybrać się na wyspy Rosario lub Barú, połączyć wakacje z Dominikaną lub innym krajem wyspiarskim i pozwolić, by to właśnie Karaiby stały się celem całej podróży.
Im dłużej poznawaliśmy Cartagenę, tym bardziej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że nie jest ona jedynie punktem na mapie Kolumbii. To pełnoprawna karaibska destynacja – z kolonialną architekturą, butikowymi hotelami, znakomitą kuchnią i energią, która każdego wieczoru przyciąga mieszkańców oraz podróżników z całego świata.To właśnie dlatego naszym zdaniem Cartagena jest dziś jedną z najbardziej fascynujących metropolii Karaibów. Nie próbuje imponować przepychem. Zachwyca autentycznością, historią i atmosferą, której nie da się odtworzyć nigdzie indziej.
Miasto, które wyznacza nowy kierunek luksusowej Kolumbii
Cartagena de Indias od wieków była jednym z najważniejszych portów hiszpańskiego imperium w obu Amerykach. Dziś jej kolonialna starówka, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, należy do najpiękniejszych historycznych centrów na Karaibach. Spacerując po brukowanych uliczkach, trudno uwierzyć, że za kolorowymi fasadami dawnych pałaców kupieckich i arystokratycznych rezydencji kryją się jedne z najbardziej klimatycznych hoteli w Ameryce Południowej.
Podczas naszej wizyty całe środowisko hotelarskie żyło jeszcze jednym wydarzeniem. Tuż przy historycznym porcie, przed główną bramą prowadzącą do starego miasta, trwały przygotowania do otwarcia pierwszego hotelu Four Seasons w Cartagenie. Był to wyraźny sygnał, że największe światowe marki dostrzegły potencjał miasta, które od dawna zachwycało podróżników swoją historią i atmosferą. Dla nas był to symbol dojrzewania Cartageny jako destynacji luksusowej. Obecność jednej z najbardziej prestiżowych marek hotelowych świata potwierdza kierunek, w którym rozwija się miasto.
Paradoksalnie największe wrażenie zrobiły jednak na nas nie międzynarodowe sieci, lecz kameralne butikowe hotele mieszczące się w odrestaurowanych kolonialnych rezydencjach. Zacienione dziedzińce, stuletnie drzewa, kamienne krużganki, niewielkie baseny ukryte wśród tropikalnej zieleni i tarasy na dachach sprawiają, że pobyt staje się częścią historii miasta. Obok nich rozwija się również nowe pokolenie bardziej lifestylowych hoteli, łączących karaibski luz z nowoczesnym designem. To właśnie ta różnorodność sprawia, że Cartagena potrafi odpowiadać na bardzo różne style podróżowania.
Czy warto jechać do Cartageny?
Nasza odpowiedź brzmi: ZDECYDOWANIE tak. Nie dlatego, że znajdziecie tutaj najpiękniejsze plaże Karaibów. I nie dlatego, że zobaczycie największą liczbę zabytków. Cartagena zachwyca atmosferą.
To jedno z tych miast, które zmienia się z każdą godziną. Rano kolonialne uliczki pozostają spokojne i niemal senne. W południe place wypełniają się mieszkańcami i zapachem świeżych owoców. Wieczorem wszystko nabiera zupełnie nowej energii. Muzyka płynie z otwartych okien kamienic, na placach pojawiają się uliczni muzycy, restauracje wystawiają stoliki pod rozświetlone balkony, a salsa staje się naturalnym tłem spacerów po mieście.
Jeśli nie słyszycie muzyki, najprawdopodobniej koncert odbywa się za murami kamienicy, w barze lub w piwnicy. Nie ma tu poczucia, że uczestniczymy w przedstawieniu przygotowanym dla turystów. Cartagena po prostu żyje. I właśnie tę autentyczność zapamiętaliśmy najbardziej.
Cartagena smakuje Karaibami
Jednym z największych odkryć naszej podróży była kuchnia karaibskiego wybrzeża Kolumbii. Nie jest tak znana jak kuchnia Peru czy Meksyku, a zdecydowanie zasługuje na uwagę. To kuchnia oparta przede wszystkim na świeżych składnikach, prostocie i karaibskich smakach.
Kolumbia należy do światowej czołówki producentów kawy, bananów i platanów. Jest również jednym z największych eksporterów kwiatów ciętych na świecie, a coraz większą rolę odgrywają także kakao, awokado i egzotyczne owoce. Ta różnorodność znajduje swoje odzwierciedlenie w lokalnej kuchni.
Do naszych ulubionych smaków należały kolumbijska interpretacja ceviche, aromatyczna zupa rybna, ryż z warzywami, awokado i platanami oraz świeże owoce morza. Każdy dzień rozpoczynaliśmy od tropikalnych owoców, a popołudnia umilały nam napoje, których trudno szukać poza karaibskim wybrzeżem Kolumbii – jugo de corozo i kremowa limonada de coco.
Cartagena to również doskonałe miejsce dla miłośników gastronomii. Obok nowoczesnych restauracji reinterpretujących kuchnię karaibską działają niewielkie rodzinne lokale, w których od pokoleń gotuje się według tych samych receptur.
Wieczór warto rozpocząć w jednej z restauracji reinterpretujących współczesną kuchnię karaibską, takich jak Alma czy AniMare, a kolejnego dnia odkrywać bardziej lokalne adresy, gdzie od pokoleń serwowane są tradycyjne potrawy - La Mulata, Marzola czy Don Ignazio należą do miejsc, do których sami chętnie wrócilibyśmy podczas kolejnej wizyty.
Po kolacji miasto dopiero nabiera rozpędu. Miłośnicy salsy powinni zajrzeć do legendarnej Café Havana, gdzie muzyka na żywo i taniec tworzą atmosferę, z której słynie Cartagena. Świetnym wyborem będzie również Restaurante Candé, gdzie kolumbijska kuchnia łączy się z wieczornymi występami muzycznymi. Z kolei osoby, które wolą zakończyć dzień kieliszkiem wina lub koktajlem z widokiem na dachy starego miasta, znajdą wiele klimatycznych rooftopów. Jednym z naszych ulubionych pozostaje Mirador Culture Bar, choć równie wyjątkową atmosferę oferują tarasy ukryte na dachach kolonialnych butikowych hoteli.